Menu

Czterdziestka na czereśni

Miło by było, gdyby życie składało się przeważnie z przyjemności. Ale że tak nie jest, więc każda samotna po-czterdziestka powinna mieć swoją czeresienkę. Z jej czubka świat wygląda inaczej i można pogodzić się z niektórymi rzeczami. Ponieważ sezon na czereśnie jest krótki, to ciągle szukam ich ekwiwalentu. Niektórzy twierdzą, że to folia bąbelkowa.

1034

zakladka

Dziś droga do pracy wyglądała całkiem jesiennie.

Regularnie wykaszana łąka pozbawiona jest wszystkich kolorowych plamek, wysycha szybciej i brązowieje na niej w brzydkich kupkach niezbierany pokos.

Za bramą firmy zaczyna się za to niekontrolowane szaleństwo: wraz z odejściem pana Mariana skończyła się epoka wiecznie buczącej kosy. Nikt nie ma czasu na koszenie, Misiasty strzyże tylko tu i ówdzie wzdłuż chodniczków i dróg dojazdowych. Wszędzie panoszy się koniczyna, żmijowiec, rumianki i szczaw. I gratis w dodatku barszcz Sosnkowskiego.Fajnie, nie?

Sezon remontowy oznacza malowanie, uszczelnianie, wymianę kolejnego kawałka dachu, sprzątanie kotłowni, wywożenie starych sprzętów. Na nic nie ma czasu a załoga już powoli zaczyna znikać na urlopach, nie robiąc sobie nic z kolejnego tira pełnego zapchajdziur, który pojawia się pod bramą, którego trzeba rozładować.

No czysta bezczelność: urlop w sezonie na zapchajdziury? Pierwszy raz pracujemy w branży, w której sezonowość gra jakąś rolę i jesteśmy przytłoczeni koniecznością pracy pod presją czasu a nie zgodnie z ustalonym zawsze w listopadzie świętym harmonogramem, w którym szefowa rozkładała zajęcia tak, żeby nikt się specjalnie nie spocił. W rezultacie świstaki na produkcji siedzą zrównoważenie i zawijają w te srebe..eee..niebieskie papierki swoje pakieciki a obsada magazynu biega  z obłędem w oczach. Dzień, w którym trzeba wyekspediować z firmy palety z produkcją i zapchajdziury do klientów to małe trzęsienie ziemi a ja stoję sobie jedną nóżką na jednej płycie tektonicznej a drugą na drugiej i  staram się wpływać tonująco na panią A. od pakiecików i panią F. od zapchajdziur, które w panice ogarniają każda swój kawałek, naprzemiennie generując w moją stronę komunikaty w stylu: Huston mamy problem.

I tak sobie płynie dzień za dniem, na czereśni nie ma w tym roku czereśni, a w magazynie zamiast folii bąbelkowej używamy teraz arkuszy mięciutkiej pianki.

Nic dziwnego, że na pytanie pani A.:- Jakie zdążymy? Zwariowała pani? Co pani bierze?, odpowidam:  -Positiwum.

Za zmarznięte wiosną kwiaty na drzewach odpowiedzialna jest na pewno jakaś Big Pharma.

 

 

© Czterdziestka na czereśni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci