Menu

Czterdziestka na czereśni

Miło by było, gdyby życie składało się przeważnie z przyjemności. Ale że tak nie jest, więc każda samotna po-czterdziestka powinna mieć swoją czeresienkę. Z jej czubka świat wygląda inaczej i można pogodzić się z niektórymi rzeczami. Ponieważ sezon na czereśnie jest krótki, to ciągle szukam ich ekwiwalentu. Niektórzy twierdzą, że to folia bąbelkowa.

Kukułka

zakladka

Leżymy na trawie, na przeciwko na drugim brzegu rzeki jest wysoka skarpa porośnięta lasem. W tym lesie bez opamiętania kuka kukułka. Baśka bohatersko odwraca wzrok od mojego batonika, wzmacnia się woda mineralną.

-Słyszysz jak ta kukułka długo kuka? Pewnie chce komuś jajko podrzucić.

-Jakby chciała podrzucić, to nie robiłaby tego na sygnale. Raczej szuka kogoś, żeby sobie to jajko z nim zrobić- odpowiadam.

-Pewnie tak. Pamiętam, że moja babcia zawsze pytała : kukułeczko, powiedz mi przecie, ile pieniędzy mieć będę w tym roku w kieszeni i cieszyła się, jak potem długo kukała...

-Ta to ma kondycję, kuka jak wariatka, gdyby się sprawdzało to twoja babcia byłaby bogata.

-Wtedy może cos w spadku by mi zostawiła-rozmarza się Baśka.-Szkoda, że nigdy nie trafiła na taką wytrwałą kukułkę.

- Twoja babcia to chyba nietypowo jakoś pytała .Według mnie one po to kukają, żeby dziewczyny mogły zapytać za ile lat wyjdą za mąż, albo jak długo będą szczęśliwie z ukochanym żyły, czy coś w ten deseń.

-To jej zapytaj.

-A po co mi kolejny mąż?

-No dobra, nie mąż, ale zapytaj, kiedy znajdziesz partnera, w końcu ona tak długo kuka, że zaraz przestanie i stracisz okazję, żeby się dowiedzieć. No i musimy jechać dalej.

-Niech się ci będzie. Kukułeczko powiedz mi przecie: za ile lat znajdę partnera?

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-No, powiało optymizmem...

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-Baśka, to przez ciebie...A żeby jej tak piórka wypadły!

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-Dobra , nie było pytania!

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-Jeszcze trochę i cholero, ochrypniesz i jutro nie będziesz mogła słowa wykukać.

Baśka dusi się ze śmiechu tak, że na rower wsiąść nie może.

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-Ludzie tak długo nie żyją, nie potrzebuję partnera żeby mi za trumną szedł!

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

Baśka zaczyna płakać ze śmiechu.

-Ty gadasz z kukułką!

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-Już nie gadam, nie chce mi się z nią gadać!

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

Wsiadam na rower i zaczynam pedałować.

-Ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku-ku, ku- ku....

-A w ogóle to nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi!

Baśka mnie dogania:

-Nie martw się, może ona ma zaprogramowane odliczanie w systemie sekundowym.

Po co mi to wszystko?

zakladka
  

Kiedy cztery lata temu z pustymi kieszeniami, dwójką dzieci, kotem i krwawiącym sercem:)wyjeżdżałam z Warszawy, co prawda nie w nieznane, ale w do-poznania-od-nowa, znajomi mówili: dawaj znać, co u ciebie, jak sobie radzisz?·Potem dzwonili, esemesowali, pisali maile a niektórzy tak się troszczyli, że nawet pożyczali pieniądze.

Czasami był czas na obszerne doniesienia z frontu a czasami tylko na króciutkie notki.

Niekiedy pisane pod przymusem udzielenia odpowiedzi a niekiedy specjalnie po to, żeby się zatrzymać, oderwać i spojrzawszy z boku stwierdzić, że jeszcze chyba nie zwariowałam.

Pisanina trafiała do skrzynek pocztowych różnych ludzi a czasami na pewne forum.

Ponieważ czuję się w obowiązku spełnić życzenie Liki, (która wymyśliła tytuł tego bloga, którego absolutnie nie godziło się zmarnować) o treści: miło by było mieć wszystko w jednym miejscu-no cóż, ruszam do przekopywania zasobów internetowych.

Nigdy nigdzie nie archiwizowałam swoich listów ani wpisów formowych i do tej pory nigdy do nich nie wracałam, sama jestem ciekawa, jaki obraz w wyniku tej „podróży z Zakładką przez wieki” się wyłoni.



Inne spojrzenie

zakladka
Przyjemności kończą się bo szybko kończy się drabina.
Nie odcinam się od naszego wspólnego opchodzenia
od małpiej matki Ewy ale pożytecznych, w obliczu czereśni rosnących wysoko i na cienkich gałązkach, zdolności mi brak.
Oczywiste jest, że jednej reki potrzebuję do zrywania czereśni a obu nóg i drugiej ręki do utrzymania równowagi. Innych kończyn do trzymania np. wiadreka na owoce mi brak.
Wiaderka? na co mi wiaderko!

Są podobno na świecie kobiety, którym czasami zazdroszczę,
kóre dostają w prezencie różne naszyjniki z pereł i diamentów...
Co ja bym w tych perłach na czereśni robiła????????
Dziękuję ci Gatto!

Jak być powinno...

zakladka
Z narażeniem życia, trzęsąc się parę metrów nad ziemią bez asekuracji i poniewierając własną, i tak w nie najlepszym już stanie, powłokę cielesną, nabawiając się otarć i siniaków ściagam z najwyższych gałęzi najpiękniejsze, najbardziej opalone i soczyste czereśnie. Zanoszę je mojej mamie i mówię:
-Zobacz jakie śliczne i jak smakują. Dopiero teraz są takie jak byc powinny..
A Starsza Zakładka na to:
-Z robakami?

W firmie na końcu drogi

zakladka
Godz. 14.45-za kwadrans idę do domu:)
Pierwsza zmiana wyszła o 14, druga urlopuje.
W promieniu 400 m żywego ducha.
Kierowca wyjechany, informatyk patrzy wyłącznie w koputer,
budowlani poszli bo pół godziny temu laaało tak, że z dachu by ich
zmyło.
Słońce świeci jakby nigdy nie padało, chodniczki parują, ptaszki
śpiewają, las pachnie.Po tym laniu zostały piękne, głębokie kałuże
na trawniku.
Zdejmuję żakiet zostając w mocno wydekoltowanym topiku,
podwijam spodnie i zdjąwszy buty brodzę sobie po aksamitnej
trawie w cieplutkiej wodzie-no wakacje:)
-Czy mógłbym rozmawiać z panią prezes?
-????????
Odwracam się a za mną stoi facet w rynsztunku
100% profesional biznes look. Lanie spędził pewnie
w klimatyzowanym samochodzie-nawet buty mu błyszczą:)
-Był pan umówiony?
-W zasadzie na jutro rano, ale dzis wcześniej mi się udało...
-A to w takim razie zechce pan poczekac aż wytrę nogi.

© Czterdziestka na czereśni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci